| Dzień tygodnia | Godziny otwarcia | ||
|---|---|---|---|
| wtorek | 10:00 - 17:00 | ||
| środa | 10:00 - 17:00 | ||
| czwartek | 10:00 - 17:00 | ||
| piątek | 10:00 - 17:00 | ||
| sobota | 10:00 - 17:00 | ||
| niedziela | 10:00 - 17:00 | ||
| Bilety | ||
|---|---|---|
| normalny | 20.00 PLN | |
| ulgowy | 10.00 PLN | |
| dzieci bezpłatnie do lat 7 |
Już za kilka dni rozpoczną się Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 roku. Ale sport to nie tylko wyniki, to przede wszystkim emocje, ruch i ulotne chwile uchwycone w kadrze.
Serdecznie zapraszamy na wyjątkowe wydarzenie, które przeniesie Państwa w sam środek sportowej rywalizacji. To wystawa „Historia żywa-Mistrzowie Sportowej Fotografii”. Zostaną na niej przedstawione pracę dwóch mistrzów polskiej fotografii sportowej – Janusza Szewińskiego oraz Leszka Fidusiewicza.
Kuratorem wystawy jest Tomasz Jagodziński.
Przytoczmy tekst o współpracy obu mistrzów polskiej fotografii autorstwa Leszka Fidusiewicza:
Orły nie latają stadami
Przyjaźń Janusza z bliźniakami Leszkiem i Jurkiem trwa od zawsze. Punktem zwrotnym był moment, kiedy przynieśliśmy na stadion Warszawskiej Polonii nasz nowo nabyty aparat fotograficzny produkcji NRD – Altix za 1780 zł . Dokumentowaliśmy nim elementy skoku wzwyż, konkurencją uprawialiśmy. I stał się cud. Zaszczycił nas rozmową starszy, niedostępny kolega, Janusz Szewiński. Obejrzał aparat i z dumą pochwalił się swoim aparatem, Zorka 4 za 3600 zł. Tak nawiązała się serdeczna przyjaźń, która trwa do dzisiaj.
Poprosiliśmy mojego brata Jurka o pomoc w wysuszeniu na suszarce jednostronnej 100-u zrobionych przez nas zdjęć. To ostatecznie zniechęciło moje brata do fotografii. Stwierdził krótko, że znajdzie sobie bardziej pożyteczne zajęcie, został trenerem.
Janusz, świetny zawodnik Warszawskiej Legii, reprezentant Polski w biegu na 400 m. przez płotki, wraz ze swoimi kolegami zmienił barwy klubu i przeszedł do Polonii Warszawa, Spotkał tam miłość swojego życia, Irenkę, późniejszą gwiazdę lekkiej atletyki. My z Jurkiem wylądowaliśmy w klubie Legia Warszawa, najbardziej przyjaznym środowisku do uprawianiu sportu. Z bratem znaleźliśmy wybranki naszych serc na sali gimnastycznej tegoż klubu. Ja, Hanią, Jurek Danusię.
Po zakończeniu kariery sportowej, Janusz podjął pracę w Przeglądzie Sportowym. Jako snajper fotograficzny, świetnie sprawdzał się w dzienniku. Ja otrzymałem propozycję pracy w magazynie ilustrowanym Sportowiec. Mocną stroną tygodnika, obok świetnych tekstów, były ilustracje, zwane fotoreportażami, w których ja się specjalizowałem.
W połowie lat siedemdziesiątych Najwyższe Władze postanowiły wydawać tygodnik. który byłby polską wersją niemieckiego magazynu Stern. Do współpracy zaproszona całą czołówkę fotoreporterów, w których gronie znalazłem się i ja. W „Razem” , taką nazwę przyjął nowy tygodnik, ostatnie 14 lat byłem szefem fotoreporterów.
Janusz, natomiast był świadkiem i dokumentalistą wydarzeń sportowych w dzienniku Przegląd Sportowy. Jego żona już w tym czasie odnosiła wielkie sukcesy na stadionach świata. Po narodzeniu się ich pierwszego syna Andrzeja, Irena postanowiła wrócić do sportu. Żaden ze znanych trenerów nie dawał gwarancji powrotu tej klasy zawodniczki do dawnej formy. Po małżeńskiej rozmowie, Irena podjęła decyzją, ze jej trenerem zostanie jej mąż Janusz. Człowiek z wieloletnim doświadczeniem zawodniczym, bogatą wiedzą i chłodnym umysłem. Zaryzykowali! Powrót do sportu okazał się dobrą decyzją, przynoszącą sukcesy, medale i nowe rekordy.